Ekscentryczny przyjaciel

3
38

Mam niewidomego przyjaciela, dość znaną lokalnie postać – Jacka Ninję. Jacek jest poczciwym i dobrodusznym człekiem. 

Mam niewidomego przyjaciela, dość znaną lokalnie postać – Jacka Ninję. Jacek jest poczciwym i dobrodusznym człekiem. Prostolinijność i rubaszne poczucie humoru to główne jego cechy. Ach! I fakt, jest niezłym masażystą także. Ostatecznie chciałoby się rzec, iż zupełnie normalny facet, zwykły chłop z typowymi zaletami i wadami. I pewnie nie ma w tym cienia obłudy. A jednak i jego czasami stać na ekscentryczny wyskok, i jego ponosi jakowaś artystyczna nonszalancja godna samego poety Majakowskiego.

Oto dni temu kilka, jak to ma od czasu do czasu w zwyczaju, pojawił się na letnisku naszym profesor Wiesław Hudon. Ha! Bez zbędnych didaskaliów, powiedzmy od razu, iż nieco już leciwy profesor z przyjemnością korzysta z masaży Ninji. Tradycyjnie zatem panowie umówili się na zabieg na terenie strońskiej krytej pływalni, gdzie funkcjonuje segment odnowy biologicznej zaopatrzony w stół do masażu, z którego Jacek korzysta.

Trudno ocenić czy pacjent i terapeuta umówili się w ostatniej chwili, czy zaważyły tutaj inne sytuacje krytyczne, dość na tym, że Ninja wyszedł z domu i pognał do roboty niczym Pegaz pędzony na skrzydłach obowiązku, niesienia ulgi bliźniemu oraz wizji kwoty do zainkasowania za wykonany zabieg.

Dotarł w końcu na basen, gdzie witał kolejnych pracowników obiektu. Wprawdzie poczuł, że byli dzisiaj jakby mniej wylewni, trochę wycofani nawet, lecz zrzucił to na karb przemęczenia po całym tygodniu pracy.

Tak ostatecznie dotarł do czekającego na niego profesora. Panowie powitali się i po chwili zapadła nieco dziwna cisza, którą przerwał profesor Hudon słowami:
– No, panie Jacku, nie podejrzewałem, że taki ekscentryczny z pana człowiek – zawyrokował.
Ninja myślał przez chwilę o co chłopu idzie, porzucił jednak konsternację i zapytał:
– Ale… o co chodzi, panie profesorze?
Profesor Hudon cmoknął i trochę nieśmiało wyjaśnił.
– Wie pan, panie Jacku, jeden but ma pan inny, drugi inny…

Jaka była reakcja Ninji, trudno określić. Nie przyznał się. Jedno wszakże jest pewne: tak właśnie rodzą się wielkie artystyczne legendy!

 

3 KOMENTARZE

  1. A ten Ninja, to faktycznie jest niewidomy, czy po prostu roztargniony 🙂

    Jacek jest w zasadzie niewidomy, widzi tunelowo jednym okiem, ale i tutaj ma potężną wadę wzroku, która niestety zwiększa się coraz bardziej

  2. Jacek Ninja? Ten Jacek z Łodzi???
    Pamiętam jak „zdobywaliśmy” razem z Jackiem Śnieżnik zimą. Jacek wtedy wchodził na szczyt w trampkach, bo uważał, że organizm można uodpornić na zimno, rozmawiając z nim w ten deseń: „Jest mi ciepło” 🙂
    Trampkom nie było ciepło, szybko przemokły, a Jacek?… schodził ze szczytu w trampkach i … woreczkach foliowych a’la onuce 🙂

    Tak swoją drogą, na polonistyce szacownego UWr, jeden z profesorów historii literatury polskiej raz przyszedł na zajęcia w piżamie, bo zapomniał się przebrać, innym razem z koszem na śmieci… Tak się zamyślił nad ważną kwestią, że zapomniał wyrzucić śmieci, wsiadł w tramwaj i przyjechał na uczelnię 🙂

    Ten sam! We własnej osobie! Pewnego dnia zbiorę te historyjki i naprawdę skreślę o nim książkę 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here