Z rozmówek polsko-czeskich

0
15

Dzwonię do Leopolda, Czecha spod Jesenika, z którym przyjaźnię się prawie 20 lat.
– Nazdar, mój południowy bracie – dudnię z euforią.
– Dobry dzień, panie ministrze – Leopold mówi znakomicie po polsku, w najgorszym przypadku może uchodzić za słabo kształconego mieszkańca Podlasia. – Co tam, co tam?
– Leosiu, czy ty wiesz dlaczego Czesi nie mieli partyzantki za okupacji?
– Jak to nie mieli, jak to nie mieli?! – Oburza się. – Mieliśmy!
– Dobra, dobra – ucinam – wiesz dlaczego nie mieliście partyzantki w czasie drugiej światówki?
– Dlaczego?
– Bo wam Hitler nie pozwolił.
Obaj wybuchamy śmiechem.
– A jak tam u ciebie? – Pytam, gdy się uspokajamy.
– Przed naszą rozmową byłem wściekły, ale teraz już mi dobrze – odpowiada.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ