„Trupy” w rzeźni

2
85

W zeszłym tygodniu skończyłem kryminał „Trupy w Kletnie”. Kurde! Wreszcie dowiedziałem się kto zabił!

W zeszłym tygodniu skończyłem kryminał „Trupy w Kletnie”… Kurde! Wreszcie dowiedziałem się kto zabijał!

Skończyło się jedno, zaczyna drugie, o wiele trudniejsze przeżycie: udręka z czytelnikami. Brudnopis poszedł do bliskich – pierwsza korekta. Wyjątkowo trudny moment dla autora: czy jego twór przeżyje tę operację, czy może tekst trafi za tydzień od śmietnika… No, dobrze, nie przesadzajmy, nie jestem przerażony, co ma być, to będzie. Skądinąd, niczego nie dezawuując, muszę przyznać, że kryminał nie jest dla mnie szczególnie ambitnym gatunkiem; ot, ma być dobrą rozrywką i tyle.

Ostatnie tygodnie pracy nad tą książką były radosne i męczące zarazem… Nie przypomnę sobie tytułu, to była chyba „Młodość stulatka”, a może „Wesele w niebie”, na pewno wszakże idzie o dziełko Eliadego. Otóż w którymś z jego opowiadań pojawia się narracja, zdaje się, żony bohatera, która opowiada, że kiedy jej mąż brał się do pracy nad kolejną książką, należało trzymać się z daleka. Zachowywał się jak w amoku, którego nie wolno było przerywać. Eliade był dość egzaltowany, niemal romantyczny w swoich beletrystycznych utworach, lecz w tej karykaturalnej wylewności jest jakaś prawda.

W ostatnich tygodniach męczył mnie upór, jaki przedsięwziąłem, żeby w końcu zamknąć tę ciągnącą się w nieskończoność pisaninę. Z drugiej strony bardzo szybko praca pochłaniała mnie tak bardzo, że każdy telefon, każda konieczność opuszczenia na dłuższą chwilę miejsca przy biurku, irytowały mnie. Nie był to żaden artystyczny amok, żadna twórcza gorączka, ale raczej jakiś rodzaj narkotyku. To zadziwiające, ale jest bodaj w każdej pracy artystycznej jakaś infernalna radość kreowania nowego świata. A może to raczej powrót do dzieciństwa i tej niezwykłej możliwości układania klocków wedle własnej tylko woli? Cóż, jedno nie wyklucza drugiego. Z pewnością jednak pojawia się w tym działaniu poczucie specyficznej wolności i być może już z tego tylko względu warto oddawać się takiej pracy.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ