To zaorają nas? Czy nie?

0
263

Spotkanie na szczycie w strońskim CETIK-u

Wybrałem się na tak zwane „spotkanie informacyjne nt budowy suchych zbiorników”, które PGW WP i RZGW we Wrocławiu zorganizowały w Centrum Edukacji, Turystyki i Kultury w Stroniu Śląskim w ostatni poniedziałek (13.05) i powiem tak: było naprawdę fajnie!

Nie pomnę, niestety, nazwiska Pani Prowadzącej (za co Ją bardzo przepraszam), ale w tej chwili podnoszę się, sięgam po szapoklaka, zakładam na głowę i zdejmuję go, kierując w Jej stronę głębokie chapeau bas. Niebywała kultura osobista, wspaniała erudycja, subtelna ironia i stała trzeźwość w oglądzie sytuacji w sali widowiskowej CETIK-u – oto cechy Damy Prowadzącej wcale niełatwe spotkanie. A nie zachowując dystyngowanej dyplomacji Liderki Mityngu, powiem, że tym większy podziw, bo widziałem jak ludziska byli literalnie wkurwieni, widząc reprezentantów PGW WP, RZGW i Sweco Hydroprojekt; uś! co by to było, gdyby na scenie pojawił się słynny już – postrzegany przez lokalną opinię publiczną jako groźny szwarccharakter – p. Malarski! pędzel z nosa niechybnie!

Wrota strońskiego CETIK-u zapraszają. Źródło: FB.

Wstęp informacyjny do spotkania przeprowadził pan Artur – znowu muszę się ukłonić i przeprosić za nieznajomość (niepamięć) nazwiska – który, posługując się dokumentacyjnymi przeźroczami, pokrótce pokazał nam komunikaty RZGW z ostatnich miesięcy, dotyczące budowy suchych zbiorników na naszym terenie i „szeroko zakrojonych konsultacji społecznych” jakie firma ta prowadzi u nas właśnie w zakresie planowanych inwestycji.

Sparafrazuję lekko odległą wypowiedź kabareciarza z „Neonówki” na temat obecnego prezesa TVP Kurskiego: łżą, ani im brewka nie pyknie! Nie piszę o Kurskim, piszę o RZGW. Choć w sumie to jeden pies.

Po tym zacnym, bardzo politycznym, ustawiającym sytuację wstępie, zaczęła się dyskusja: pytania z sali, odpowiedzi postawionych pod pręgierzem reprezentantów wymienionych przedsiębiorstw i wszystko to, co z szacunkiem przyznaję, w kulturalnej atmosferze, z zachowaniem – prawie – spokoju i w ogóle bon tonu. Ostatecznie zatem mogłoby się zdawać, że tak bez draki, to było nudno, ale nie! Kilka razy ubawiłem się znakomicie.

Nie wiem jaka była wcześniejsza narracja Sweco Hydroprojekt, jak podczas wcześniejszych spotkań opisywali całość konceptu budowy zbiorników (choć, oczywiście, Sweco nie zaprojektowało żadnych zbiorników, a jedynie dokonało analizy hydrologiczno-hydraulicznej obszaru Ziemi Kłodzkiej! No, no, żartownisie!), ale w poniedziałek przedstawiciel firmy powiedział coś, czego sens przedstawia się następująco: w żadnym wypadku nie jesteśmy za budową suchych zbiorników na państwa terenie, wprost przeciwnie, nasz projekt udowadnia, że zaprojektowane przez nas zbiorniki, to zły projekt na retencję wód powodziowych na państwa terenie… Wyobrażacie sobie? Toż to cudowne!

Sala widowiskowa in actu. Źródło: FB.

Oczywiście reprezentant RZGW nie mógł być nic winny kolegom od stolika i kilkakrotnie zarzekał się, że „przecież nikt państwu nie wybuduje zbiorników, jeśli wy tego nie chcecie”. Albo RZGW ma jakieś dadaistyczne inklinacje do zabawy, albo cierpi na zespół maniakalno-depresyjny. Z drugiej strony muszę przyznać, że dżentelmen, który miał pełnić rolę dublera posępnej postaci p. Malarskiego miał bardzo trudne zadanie, z którego na szczęście zrezygnował, zachowując się godnie i powściągliwie w całej sytuacji.

Największym jednak bagnem, na które wypuściła organizatorów spotkania Pani Prowadząca był dokument… Cholera! Znowu mnie pamięć zawodzi, ale że nie jest to artykuł prasowy, lecz luźna relacja, więc już odpuszczę sobie grzebanie w sieci w poszukiwaniu specjalistycznej nomenklatury i opowiem prostymi słowami. Chodzi tutaj o analizę terenów znajdujących na obszarze planowanych zbiorników, w której ocenia się koszt ekonomiczny, społeczny, środowiskowy i ten związany z likwidacją obiektów lokalnego dziedzictwa kulturowego, czyli różnorakich zabudowań i innych obiektów zabytkowych. Analizy takiej miała dokonać firma Sweco, opierając się o tzw. „metodologię” przekazaną im przez RZGW. Według projektanta Sweco owa „metodologia” zawierała już dane dotyczące przedmiotowych terenów i jego zadanie polegało jedynie na wrzuceniu danych do Excela lub podobnej aplikacji i wygenerowaniu procentów potrzebnych do określenia oceny szkodliwości inwestycji. Panią Prowadzącą zadziwił już sam fakt, że skoro RZGW posiada owe dane i zapewne posiada również program Excel, to dlaczego sam tego nie zrobił? (Kontekst: jaką marżę narzuciła Sweco za wrzucenie danych do swojego komputer, marżę, za którą zapłaci utrzymywane z naszych podatków RZGW?).

Ale to jeszcze tak zwany pikuś, ponieważ okazało się, że dane przekazane przez RZGW firmie Sweco są wyssane z palca! Podam tylko jeden przykład: we wsi Goszów i na początku Starego Gierałtowa stoi kilkadziesiąt (w niższych rejestrach terminu kilkadziesiąt) zabytkowych zabudowań, tymczasem według danych RZGW położony jest tutaj jeden taki obiekt. Jeden.

Byłoby najzwyczajniejszą głupotą, bo nawet nie naiwnością, wierzyć, że spece z RZGW – byle chłystki tam na pewno nie pracują – nie mają dostępu i nie korzystają z ogólnodostępnych rejestrów zabytków na naszym terenie. A jednak ani im brewka nie pyknie!

Sedno wywodu w tym temacie jest o wiele bardziej skandaliczne: opisywana analiza z oceną trafiła na biurko decydentów Banku Światowego, innymi słowy, BŚ nie ma bladego pojęcia, co może stać się przedmiotem finansowania z jego środków. Bądźmy szczerzy, to sprawa o wiele grubsza od niewinnych matactw z rzekomo odbytymi konsultacjami społecznymi, ponieważ tego typu dokumentacja posiada moc prawną.

Nie było podczas spotkania gwizdów i buczenia; przynajmniej przez pierwsze dwie godziny, po których opuściłem salę. Były za to brawa przy wystąpieniach niektórych obecnych.

Jak rzadko w ostatnich latach – bo i nie mam z nim do czynienia – podobał mi się stroński Burmistrz Stulecia Łopusiewicz, który, mówiąc wprost, po żołniersku opierdolił przedstawicieli RZGW i PGW WP za to, że sieją po Ziemi Kłodzkiej zgniłą atmosferę i wydają nasz gruby szmal na kolejne projekty przeciwpowodziowe, z których ten jest trzecim w jego karierze samorządowca i jak poprzednie nie zostanie zrealizowany. Biłem mu brawo, że hej!

Jaka jest moja konkluzja po tym spotkaniu? Owszem, według uczestników innych spotkań zmieniła się narracja RZGW i Sweco, ale przecież wiemy jacy to wesołkowie, więc może jutro znowu odwrócą kota ogonem. Cóż, moi Drodzy, czeski film trwa i będzie trwać co najmniej do piątkowego spotkania z przedstawicielem Banku Światowego, które ma się odbyć w Międzylesiu o tajemniczej godzinie między 12.00 a 14.00. Nie jestem jednak pewien, że jedno spotkanie z gościem z BŚ pogrzebie całą sprawę. Bardzo bym chciał, ale tacy wysłannicy żyją właśnie z tego, że sobie pojeżdżą tu i tam…

Tymczasem namawiam serdecznie do wizyty na spotkaniu w Międzylesiu i pluję sobie w brodę, że ja sam nie będę mógł wziąć udziału w kolejnym akcie żenującego przedstawienia, które sprokurowały nam Wody Polskie z Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej we Wrocławiu. Trzymam za nas kciuki!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ