Strumień świadomości radnego Wiktora

0
163

Strumień świadomości radnego Wiktora

Bez mała dwa lata temu dałem się namówić dwójce moich przyjaciół – doświadczonych watch dogów – do pracy nad kwartalnikiem „Obywatelskie Stronie”. Gazeta traktowana jest przez naszych Czytelników jako pismo opozycyjne wobec polityki i działań burmistrza Stronia Śląskiego Zbigniewa Łopusiewicza i części członków RM, będących „radnymi burmistrza”. Cóż, sądzę, że gdyby naszym burmistrzem był sam marszałek Piłsudski, to i jego poczynania bralibyśmy pod lupę; w sumie ryzykujemy niewiele mniej niż oponenci marszałka. Nie chodzi o Zbigniewa Łopusiewicza, czy „jego radnych”, lecz o władzę w ogóle i to jak jest ona sprawowana. Bo naszym celem najważniejszym i – co smutne – szalenie odległym, jest budowanie w społeczeństwie świadomości naszych praw obywatelskich i możliwości wpływania na naszą lokalną rzeczywistość. Owszem, jesteśmy szaleńcami, którzy myślą o przyszłości kolejnych pokoleń.

Przygotowując jakiś materiał do ostatniego wydania pisma, skierowany zostałem przez ekipę zespołu redakcyjnego do pewnego nagrania „wypowiedzi” Przewodniczącego Rady Miejskiej w Stroniu Śląskim radnego Ryszarda Wiktora. Nagranie dokonane zostało podczas sesji RM i można je znaleźć w tym miejscu: http://bip.stronie.dolnyslask.pl/dokument,iddok,1415,idmp,46,r,o

Słuchając przewodniczącego Wiktora, po prostu nie mogłem sobie darować i przeniosłem „to” na papier, a w zasadzie dysk komputera. Chciałem zapis ten opublikować w ostatnim numerze „OS”, ale redaktorzy pisma nie pozwolili mi na uprawianie „personalnej polityki”.

Pisząc na Nagela – z wielu różnych względów – omijam szerokim łukiem sprawy lokalnej polityki i miejscowe tematy społeczne. Dla radnego Wiktora czynię jednak wyjątek, sądzę bowiem, że jego „tyrada” nie kwalifikuje się do uznania jej za wypowiedź samorządowego polityka, czy osoby publicznej w ogóle. Myślę, że mamy tutaj do czynienia z praktyką czysto literacką, którą krytycy określiliby strumieniem świadomości, czyli czymś w rodzaju monologu wewnętrznego narratora.

Tak oto wypowiadał się Przewodniczący RM w Stroniu Śląskim podczas sesji Rady 29 sierpnia 2016r. (miejsca, w których występują wielokropki były niezrozumiałe):

„Ja, proszę państwa jeszcze wrócę do tematu, nie poruszałem tego tematu, bo nie chcę zaogniać sytuacji między prasą a radą. Ostatnio w tym kwartalniku, strońskie, coś w tym rodzaju, muszę to powiedzieć, jestem odpowiedzialny za pracę rady jestem odpowiedzialny, kieruję pracami rady i zdarzały się informacje takie pod moim adresem, no ja nie chciałbym, za długo jestem radnym, ja nie mogę sobie pozwolić, bo ja nie czuję się winnym. Po pierwsze, chodzi mi o ten śmiech na sali […] naprawdę, nie wiedziałem, że ktoś się śmiał […], dlatego mam prośbę, jeśli ktoś ma, jeśli ktoś ma kontakt z tymi panami z tej grupy, to bardzo proszę, żeby […] się skontaktowali z przewodniczącym rady i zapytać, jak ta autentyczna sprawa była, czy to było tak, czy było tak, jeśli ja będę kłamał i większość potwierdzi, że ja kłamię, bardzo proszę, proszę napisać to, bo to tak, taka sytuacja trochę nieprzyjemna, bo byłem zaczepiany, panie Ryśku, no co tam się dzieje, już drugi raz piszą, śmiejecie się i śmiejecie na tej sesji i nic nie robicie i ubliżacie radnym. Ja nie wiem, ja się nie czuję, bo na komisji zacząłem zwracać uwagę, na komisjach, żeby się uśmiechali, bo cisza grobowa się zrobi. Jest trochę podobnie, tak, nie chcę, żeby zaogniać sytuacji […], nie chcę pisać w Nowinkach Strońskich, jako przewodniczący: to jest nieprawda, było tak i tak, i tak. Nie chcę tego robić, bo nie na tym rzecz polega, my musimy szanować się. Dlatego pytam państwa czy macie kontakt, kontakt z tym, kontakt z panami, to niech się skontaktuje ktoś zawsze przed spotkaniem ze mną, ja wytłumaczę, przedstawię dlaczego tak się stało, czy tak było, ta grupa radnych, która w większości jest tutaj pokrzywdzona, z której się śmiano, niech złożą skargę, ja chcę to zobaczyć […] Mnie mieszkańcy rozliczają z tego. Ja nie czuję się za to, jako jako radny i przewodniczący rady, który dopilnowuje tych, uważam, że robię to dobrze i staram się robić to, dostajecie państwo informacje, dostajecie wszystko, państwo, na czas. Wszystko, jeszcze nie zdążycie się, se załatwić już pani Agnieszka wszystko wysyła. Każdy dostaje […] i na sesji też nie ma jakichś kpinek, czy żartów, żeby […] poniżali, czy kogoś wyśmiewali. Wszyscy, traktujemy, jesteśmy równi, traktujemy […], bo ja zostałem przewodniczącym z tego względu, chciałem [..] żeby współpraca z burmistrzem układała się dobrze i żeby to nie rzutowało na żadnym, eee, na naszą współpracę, spotykamy się z panem Mazurkiem. [Tutaj ma miejsce dłuższa paplanina o uciekających klientach – inwestorach] Ja czuję tylko przez to, że jak ktoś do mnie uderza, to niech przyjdzie do mnie bezpośrednio, zapraszam, przyjdź do mnie we wtorek: pan jest stąd, to i to było źle, my to napiszemy, bo pan nie działa, pan nie panuje na radzie, pan źle prowadzi obrady sesji, pan źle to robi, ja to przyjmę na klatę, ale nie mogę przyjąć poza plecami, kiedy ktoś mnie obraża. Jestem, czuję się urażony, a tym bardziej, że kolega, człowiek, który, myślałem, że […] No i tyle chciałem powiedzieć, macie państwo z ludźmi kontakt, bo ja nie mam kontaktu, nie chcę mieć kontaktu na takiej stopie jakiejś agresji, no nie chcę mieć takiego kontaktu, to proszę przekazać, że ja służę we wtorki, normalnie przyjmuję mieszkańców i zapraszam, każdą uwagę przyjmę na klatę, jak to się mówi i wytłumaczę, jeśli ktoś czuje się urażony. Dziękuję bardzo.”

Czy komuś z Państwa udało się przebrnąć przez ten zapis? Gratuluję przeżycia tej masakry. Film „Piła” da się obejrzeć do końca, ale tutaj jest coś trudniejszego od horroru. Człowiek się nie boi, ale wstydzi, że to czyta.

Dla jasności dodam, że strumień świadomości Ryszarda Wiktora dotyczy na ogół artykułu, który ukazał się w „Obywatelskim Stroniu” pt. „Urzędniczy rechot”. Co do innych „stref monologu” radnego, pozostają one dla mnie sekretem jego tajemniczej psychiki.

Nie myślcie sobie jednak, że chodzi mi o szkalowanie szefa naszych radnych i reprezentanta Rady Miejskiej w Stroniu Śląskim. W żadnym wypadku! Dla mnie jest to wspaniały kawałek literatury, który uderza w najczulszą emocję człowieka – wstyd.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ