Sprawa syryjska a doktor Lewiński

2
27

Mija już paręnaście tygodni antyislamskiej histerii związanej z uchodźcami syryjskimi. Z jednej strony na alarm biją narodowe i wielce patriotyczne media, z drugiej obserwuję, czytam to, co wypisują w sieci zwykli ludzie.

Mija już paręnaście tygodni antyislamskiej histerii związanej z uchodźcami syryjskimi. Z jednej strony na alarm biją narodowe i wielce patriotyczne media, z drugiej obserwuję, czytam to, co wypisują w sieci zwykli ludzie.

Jestem prowincjonalnym kmiotem i sprawy „wielkiego świata polityki” są mi bardzo odległe. O muzułmanach wiem tyle, co świnia o gwiazdach, bo chyba nikt mi nie będzie wmawiał, że media są mi w stanie przekazać o nich jakąś całościową prawdę. Co zaś do poważnej literatury tematycznej, to mam inne zainteresowania niż Bliski Wschód.

Mimo to w tej chwili wiem jedno i dlatego postanowiłem tekst ten napisać: w całkiem niedużej odległości od cywilizowanej Europy tysiące ludzi, powtarzam, ludzi – w każdej chwili poddawane jest terrorowi, kaźni, morderstwom. Na naszych oczach rozgrywa się kolejny w dziejach naszej cywilizacji akt ludobójstwa. Jedynym ratunkiem dla nich jest ucieczka z terytorium własnego państwa i poddanie się opiece obcych narodów.

Już sam fakt konieczności opuszczenia własnego domu, miasta i państwa jest olbrzymim ludzkim, indywidualnym dramatem, którego – na marginesie – Polacy w całkiem nieodległej przeszłości byli również ofiarami. A dzisiaj ilu znacie Polaków, którzy z powodów ekonomicznych z radością opuścili i opuszczają Polskę?

Tutaj wcale nie chodzi o religię, ale o ludzkie istoty, które stanęły w obliczu utraty zdrowia i życia i które robią co mogą, by je ocalić. Tutaj chodzi o zupełnie pozaideologiczne, pozareligijne elementarne sprawy.

Czyżbym nie dostrzegał, że istnieje przy tym konkretne zagrożenie dla Polaków? Otóż pewnie, że nie dostrzegam, bo pytam zaraz jakiej natury? Na pewno nie religijnej czy obyczajowej i nawet nie będę tego komentować. Co zaś do zagrożenia terroryzmem islamskim, to musiałbym przyjąć jakąś wyjątkowo idiotyczną spiskową teorię dziejów, że oto w postaci uchodźców dostaniemy cały kilkutysięczny desant muzułmańskich morderców. Zagrożenie terroryzmem jest stałe i nikt nie zagwarantuje nam, że ktoś jutro nie wysadzi Pałacu Kultury. Kwestia przyjęcia Syryjczyków to coś zupełnie innego.

Ale właściwie przecież nie o tym chciałem, lecz o całym hejterstwie, które w tym tym wypadku obserwuję w sieci. Nie o problemie tych biednych ludzi, ale o problemie nas Polaków, grzejących dupy w ciepłych fotelach przed telewizorami, z przekonaniem jednak, że przez nasze rubieże za chwilę przedrze się armia krwiożerczych Marsjan.

Przeraża mnie ta postawa. Pomieszanie problematyki wschodniej, zmanipulowanie przez media, instynkty owcy idącej za jakimś jednym i drugim zaściankowym matołem, łączą się w wypowiedziach dziesiątek osób z zupełnym niezrozumieniem sytuacji i totalną bezdusznością. Bo czym innym jest hejtowanie medialnej gwiazdy, a czym innym hejtowanie ludzi proszących o pomoc. Wytężona praca wszystkich ksenofobicznych portali i blogów to jedno, ale straszna jest również postawa takich zwykłych fejsbukowiczów, bo portal ten każdego dnia jest wprost zalewany wynikającą ze strachu nienawiścią przed islamskim motłochem.

To ciekawe, że Polacy tak lubiący odwoływać się do narodowych wartości reprezentują dzisiaj zupełne rozdwojenie jaźni. Z jednej strony chełpimy się faktem najbardziej tolerancyjnego narodu w historii Europy, który przez całe swoje dzieje gościł wszelkich rasowych bądź religijnych banitów i dysydentów. Z drugiej strony ujawniamy głęboką wrogość wobec cudzoziemców. A już o gorzki śmiech przyprawia mnie postawa pod hasłem Polska dla Polaków… Zaraz, iluż to Polaków mieszka poza granicami Polski? A kolejna sprawa to polski równie schizofreniczny „narodowy katolicyzm”.

No dobrze, powiedział, co wiedział, ale skąd ten tytuł? To teraz będzie zdecydowanie bardziej prywatnie, choć w znacznie szerszym kontekście.

Otóż na całe szczęście nie wszystkie wypowiedzi publikowane w internecie odnoszą się tak negatywnie do problemu przyjęcia w Polsce uchodźców syryjskich.

Jedną z osób, które na łamach facebooka stanęły w ich obronie jest Dominik Lewiński, wrocławski wykładowca akademicki i wielki autorytet wśród studentów, ale przede wszystkim jedna z bardziej świetlanych postaci młodego pokolenia polskich intelektualistów.

I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, który sam w swych wypowiedziach na ten temat zaznaczył: oto po raz pierwszy publicznie wyraził swoją opinię w kwestii politycznej.

Od kilku lat obserwuję postawę kilku osób z bliskiego mi środowiska wrocławskich intelektualistów, których Lewiński jest znakomitym reprezentantem. Postawa ta, co niejednokrotnie przy różnych okazjach mówiłem, napawa mnie pewnym oburzeniem.

Rzecz w tym, że te największe umysły kraju nie zabierają głosu na szerszym forum prawie wcale. Ich cała działalność ogranicza się do pracy naukowej i dydaktycznej, tymczasem poziom wiedzy i kompetencje, które posiadają mogłyby służyć wzbogacaniu opinii publicznej. Ludzie ci mogliby stanowić wybitne autorytety społeczne, nie tylko akademickie. Powodów ich milczenia dochodzić nie będę, już oni by mi to z łatwością objaśnili, jedyne co mi zostaje, to fejsbukowe wypowiedzi Lewińskiego, bo coś tutaj drgnęło i jest to bez wątpienia pocieszające.

Nawet jeśli jaskółka ta nie czyni wiosny, to chwalebne jest zachowanie Lewińskiego w całej tej komunikacyjnej awanturze.

Sprawa syryjska a doktor Lewiński

 

Mija już paręnaście tygodni antyislamskiej histerii związanej z uchodźcami syryjskimi. Z jednej strony na alarm biją narodowe i wielce patriotyczne media, z drugiej obserwuję, czytam to, co wypisują w sieci zwykli ludzie.

 

Jestem prowincjonalnym kmiotem i sprawy „wielkiego świata polityki” są mi bardzo odległe. O muzułmanach wiem tyle, co świnia o gwiazdach, bo chyba nikt mi nie będzie wmawiał, że media są mi w stanie przekazać o nich jakąś całościową prawdę. Co zaś do poważnej literatury tematycznej, to mam inne zainteresowania niż Bliski Wschód.

 

Mimo to w tej chwili wiem jedno i dlatego postanowiłem tekst ten napisać: w całkiem niedużej odległości od cywilizowanej Europy tysiące ludzi, powtarzam, ludzi – w każdej chwili poddawane jest terrorowi, kaźni, morderstwom. Na naszych oczach rozgrywa się kolejny w dziejach naszej cywilizacji akt ludobójstwa. Jedynym ratunkiem dla nich jest ucieczka z terytorium własnego państwa i poddanie się opiece obcych narodów.

 

Już sam fakt konieczności opuszczenia własnego domu, miasta i państwa jest olbrzymim ludzkim, indywidualnym dramatem, którego – na marginesie – Polacy w całkiem nieodległej przeszłości byli również ofiarami. A dzisiaj ilu znacie Polaków, którzy z powodów ekonomicznych z radością opuścili i opuszczają Polskę?

 

Tutaj wcale nie chodzi o religię, ale o ludzkie istoty, które stanęły w obliczu utraty zdrowia i życia i które robią co mogą, by je ocalić. Tutaj chodzi o zupełnie pozaideologiczne, pozareligijne elementarne sprawy.

 

Czyżbym nie dostrzegał, że istnieje przy tym konkretne zagrożenie dla Polaków? Otóż pewnie, że nie dostrzegam, bo pytam zaraz jakiej natury? Na pewno nie religijnej czy obyczajowej i nawet nie będę tego komentować. Co zaś do zagrożenia terroryzmem islamskim, to musiałbym przyjąć jakąś wyjątkowo idiotyczną spiskową teorię dziejów, że oto w postaci uchodźców dostaniemy cały kilkutysięczny desant muzułmańskich morderców. Zagrożenie terroryzmem jest stałe i nikt nie zagwarantuje nam, że ktoś jutro nie wysadzi Pałacu Kultury. Kwestia przyjęcia Syryjczyków to coś zupełnie innego.

 

Ale właściwie przecież nie o tym chciałem, lecz o całym hejterstwie, które w tym tym wypadku obserwuję w sieci. Nie o problemie tych biednych ludzi, ale o problemie nas Polaków, grzejących dupy w ciepłych fotelach przed telewizorami, z przekonaniem jednak, że przez nasze rubieże za chwilę przedrze się armia krwiożerczych Marsjan.

 

Przeraża mnie ta postawa. Pomieszanie problematyki wschodniej, zmanipulowanie przez media, instynkty owcy idącej za jakimś jednym i drugim zaściankowym matołem, łączą się w wypowiedziach dziesiątek osób z zupełnym niezrozumieniem sytuacji i totalną bezdusznością. Bo czym innym jest hejtowanie medialnej gwiazdy, a czym innym hejtowanie ludzi proszących o pomoc. Wytężona praca wszystkich ksenofobicznych portali i blogów to jedno, ale straszna jest również postawa takich zwykłych fejsbukowiczów, bo portal ten każdego dnia jest wprost zalewany wynikającą ze strachu nienawiścią przed islamskim motłochem.

 

To ciekawe, że Polacy tak lubiący odwoływać się do narodowych wartości reprezentują dzisiaj zupełne rozdwojenie jaźni. Z jednej strony chełpimy się faktem najbardziej tolerancyjnego narodu w historii Europy, który przez całe swoje dzieje gościł wszelkich rasowych bądź religijnych banitów i dysydentów. Z drugiej strony ujawniamy głęboką wrogość wobec cudzoziemców. A już o gorzki śmiech przyprawia mnie postawa pod hasłem Polska dla Polaków… Zaraz, iluż to Polaków mieszka poza granicami Polski? A kolejna sprawa to polski równie schizofreniczny „narodowy katolicyzm”.

 

No dobrze, powiedział, co wiedział, ale skąd ten tytuł? To teraz będzie zdecydowanie bardziej prywatnie, choć w znacznie szerszym kontekście.

 

Otóż na całe szczęście nie wszystkie wypowiedzi publikowane w internecie odnoszą się tak negatywnie do problemu przyjęcia w Polsce uchodźców syryjskich.

 

Jedną z osób, które na łamach facebooka stanęły w ich obronie jest Dominik Lewiński, wrocławski wykładowca akademicki i wielki autorytet wśród studentów, ale przede wszystkim jedna z bardziej świetlanych postaci młodego pokolenia polskich intelektualistów.

 

I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, który sam w swych wypowiedziach na ten temat zaznaczył: oto po raz pierwszy publicznie wyraził swoją opinię w kwestii politycznej.

 

Od kilku lat obserwuję postawę kilku osób z bliskiego mi środowiska wrocławskich intelektualistów, których Lewiński jest znakomitym reprezentantem. Postawa ta, co niejednokrotnie przy różnych okazjach mówiłem, napawa mnie pewnym oburzeniem.

 

Rzecz w tym, że te największe umysły kraju nie zabierają głosu na szerszym forum prawie wcale. Ich cała działalność ogranicza się do pracy naukowej i dydaktycznej, tymczasem poziom wiedzy i kompetencje, które posiadają mogłyby służyć wzbogacaniu opinii publicznej. Ludzie ci mogliby stanowić wybitne autorytety społeczne, nie tylko akademickie. Powodów ich milczenia dochodzić nie będę, już oni by mi to z łatwością objaśnili, jedyne co mi zostaje, to fejsbukowe wypowiedzi Lewińskiego, bo coś tutaj drgnęło i jest to bez wątpienia pocieszające.

 

Nawet jeśli jaskółka ta nie czyni wiosny, to chwalebne jest zachowanie Lewińskiego w całej tej komunikacyjnej awanturze.

2 KOMENTARZE

  1. Czy myślisz, że to co się dzieje to zabawa w tolerancję. To o naszą przyszłość chodzi. Polecam przyjrzeć się głębiej tematowi, a potem pozwalać sobie na ekspresje emocjonalne. Rozumiem, że wolisz zajmować się innymi tematami i niech tak zostanie. Nie ma spiskowej teorii dziejów, jest praktyka spiskowa, w której uczestniczymy. Historia nie ma nic wspólnego z emocjami, typu – fajny film dzisiaj widziałem. To perfekcyjnie przygotowywane scenariusze. Przemyślane wywoływanie efektów, dla uzyskania swoich celów. A w tym wypadku, celem jest zniszczenia Państw Narodowych i doprowadzenie do destrukcji i anarchii. W domyśle, pretekst, do III Wojny Światowej. Pozdrawiam

  2. tak, tak, jest scenariusz perfekcyjnie przygotowany, a Ty Ryszardzie go rozgryzłeś… Hmmm, powinieneś chyba teraz spieszyć do rządzących tym światem i opowiedzieć im o tym tajnym planie, który oczywiście dla Ciebie nie jest tajny. Zostaniesz bohaterem i uratujesz świat.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here