Sándor Márai – pisarz odnaleziony

0
26

Sándor Márai – pisarz odnaleziony

Od wielu tygodni chodziła mi po głowie myśl, by skreślić więcej niż dwa zdania o Sándorze Máraiu i jego pisarstwie. Powodem jest wydany w 2009 r., polski wybór tekstów z jego Dziennika.

Sándor Márai – pisarz odnaleziony
Od wielu tygodni chodziła mi po głowie myśl, by skreślić więcej niż dwa zdania o Sándorze Máraiu i jego pisarstwie. Powodem jest wydany w 2009 r., polski wybór tekstów z jego Dziennika.
Książkę dostałem od K. jako prezent w Boże Narodzenie. Bladego pojęcie nie miałem kim zacz ów Sándor Márai był. Swoją drogą nie bardzo pojmuję jak doszło do tego, że Máraia zaczęto wydawać w języku polskim dopiero po 2000 r., jedenaście lat po śmierci tej klasy twórcy. Reklamowy tekst na tylnej stronie okładki poirytował mnie pretensją: książka kierowana jest do czytelnika wymagającego i intelektualnie wyrobionego. Pierwsze stronice tego bardzo porządnie sporządzonego wydawnictwa też nie były ujmujące. Ale czytałem dalej. Nie trzeba było nawet dziesięciu kartek przewrócić, by pojąć, że trzymam w dłoni rzecz wyjątkową.
Nie jestem osobą skorą do stawiania sobie kogoś lub czegoś za wzór. To nawet źle powiedziane. Bliżej mi, gdy czytam Máraia, do zachwytu niż ujmowania jego dzieła w ramy wzoru. Prawdą jest przecież to, że o ile w młodości byłem skromny w przyznawaniu pisarzom tytułu mistrza, to tym bardziej dzisiaj zupełnie oschły jestem w podobnych sądach. Ale oto proszę, po ponad dwudziestu latach od Gombrowicza i Hrabala znalazł mi się jeszcze jeden literacki koryfeusz. W życiu bym nie przypuszczał. A jednak.
Dziennik Sándora Máraia ujmuje pod każdym względem. Szlachetny język, którym operuje (choć trudno rozsądnie ocenić, albowiem czytam przekład, kreatywność lub partactwo tłumacza), bezkompromisowa niezależność w poglądach, niezwykłe wizjonerstwo wynikające z trafnego oglądu naszej kultury, a do tego niebywała skromność podmiotu (gdzie stąd do bufonady Gombrowicza!) powodują, że dzieło to umieszczam pośród najznakomitszych lektur w bibliotece mojego życia.
Bez wątpienia tekst niniejszy jest namową do czytania Dziennika Máraia, ale książka ta jawi mi się także w bardziej szczegółowym kontekście.
Dzieło genialnego Madziara zdołało mi przywrócić wiarę w poezję. I nawet konkluzja, że jest to jednak stara, dwudziestowieczna spuścizna, nie jest w stanie odmienić przekonania, które Márai wciąż w nim pielęgnuje: łachy i płycizny ludzkiej masy nie powstrzymają człowieka, który chce wypłynąć na oceany swoich wysp możliwych.
Jest i może tak, że Sándor Márai robi dla mnie rzecz najważniejszą: przywraca miarę rzeczom, które w dyskursie kultury XXI wieku straciły nieomal swoją obecność.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here