Rewolucja śmieciowa, czyli jak kończą się wywroty

1
24

Nie będzie psioczenia na Gminę (jak się u nas potocznie mówi o Urzędzie Miejskim: – Stary, idę do gminy…), no, może trochę. I, o dziwo, nie idzie również o pieniądze. Chodzi o rozum i o estetykę. A raczej o ich brak.

Nie będzie psioczenia na Gminę (jak się u nas potocznie mówi o Urzędzie Miejskim: – Stary, idę do gminy…), no, może trochę. I, o dziwo, nie idzie również o pieniądze. Chodzi o rozum i o estetykę. A raczej o ich brak.

W 2013 r. stanęliśmy w obliczu rewolucji śmieciowej. Ukochany rząd, zapewne pod wpływem jakiejś cholernej dyrektywy unijnej, postanowił uszczęśliwić mieszkańców i dokonać wywrotu śmieciowego, mówiąc krótko, opodatkowując nas ustawą śmieciową. Farsy z wprowadzeniem tego debilizmu nie będę wspominać. Wiemy tyle, że rząd i parlament zapragnęły narzucić samorządom terytorialnym (patrz: obywatelom) kolejny obowiązek. Jak zwykle.

I oto jeszcze dwa lata temu w spokoju ducha miałem na sadybie jeden kosz i dwa worki. Do kosza wrzucałem odpady komunalne, do worów osobno szkło i plastyk. Z kubłem szedłem raz na jakiś czas na podwórko i opróżniałem go do jednego z czterech stojących tam większych zielonych kontenerów. Ze szkłem i plastykiem (papier spalaliśmy w piecu na podpałkę) trzeba było robić dłuższe wycieczki, bo nasamprzód do przystanku PKS na Morawce, później pod Tysiąclatkę. Musiałem trochę potruptać z tymi torbami, ale za to wracając odczuwałem głęboką ekologiczną satysfakcję.

Ale cóż, cwaniacy w Warszawie wymyślili, że tak jest źle, że to w ogóle nieekologiczne i oni wiedzą najlepiej jak jest ekologicznie. No fantastycznie!

Z dnia na dzień na naszym podwórzu, które i tak jest wyjątkowo szpetne, a co najmniej nijakie,  obok czterech zielonych kontenerów pojawiło się ze z szesnaście zielonych kubłów. Oklejone były napisami: odpady mokre, odpady suche, szkło opakowaniowe.
Do dzisiaj pozostaje dla mnie wielką tajemnicą jak, do cholery, zostało to pomyślane: odpady mokre? odpady suche? Szczytem idiotyzmu były także żądania, by segregowane szkło opakowaniowe było czyste!

Nic to, zacząłem jednak segregować i natychmiast, trzymając w dłoni plastykową butelkę po wypitym właśnie kefirze, popadłem w skrajny dylemat: gdzie, w który pojemnik wrzucić nieszczęsne opakowanie. Do mokrych odpadów, czy może do suchych? A może odstawić ją na bok i czekać aż sama wyschnie… nie, zacznie śmierdzieć przecież… to może ją umyć i postawić na suszarce do obeschnięcia? Ciekawe czy stara Tuska zmusza go do zajmowania się śmieciami i latania później z kubłami do szesnastu kontenerów stojących na podwórzu? Wątpię! I ona sama też się tym nie zajmuje, bo by go zatłukła za takie uszczęśliwienie!

Każdego dnia to samo: zatłuszczony papier jest suchy, czy mokry? a łupiny z cebuli to gdzie umieścić? co z puszkami po piwie i kartonami po sokach, które tak są skonstruowane, że za cholerę nie wyciśniesz z nich ostatnich kropel napoju? Chwytałem się za głowę, mówiąc do siebie na głos: – I po co ci były te studia, pacanie, skoro prostych problemów nie potrafisz rozwiązać? Bądź rozsądny, rządzący zawsze chcą, żebyś zwariował, więc ich wykołuj i z pominięciem szkła wrzucaj wszystko do jednego kubła, a potem normalnie zalewaj wodą jak leci!

W końcu wychodzę z posegregowanymi dzielnie odpadami i patrzę na nasz osiedlowy śmietnik. Wiatr wiał tej nocy dość mocno, szesnaście kubłów leży do góry nogami, suche śmieci fruwają po całym podwórzu w najlepsze. Cudownie! Mieszkam na najwspanialszym osiedlu Stronia Śląskiego, miasteczka predestynującego do mekki turystycznej Dolnego Śląska!

Przed końcem 2014 roku pojawiła się szansa: możliwe, że zmienimy odbiorcę śmieci, to może będzie lepiej. I zmieniliśmy! Hurra! Na naszym podwórzu, prócz kontenerów, stoi już tylko siedem kubłów! Co tam, że brzydkie potwornie, że ni cholery nie wiadomo o co chodzi, bo nie są opisane, ale jest ich mniej!

No, koniec końców, dotarło do mnie, że te zielone są na szkło, a żółte na resztę badziejstwa. Po dłuższym zastanowieniu moja euforia opadła jednak i na powrót zmieniła się w poczucie bycia rolowanym. Czuję, że rząd i parlament znowu zrobiły ze mnie wała. Zastanówmy się bowiem, jaki sens ma cała ta segregacja? Otóż nie ma najmniejszego. Każdy, kto ma choć mgliste wyobrażenie czegoś, co zwie się recyklingiem, lub kompostowaniem, zrozumie, że podobna segregacja to bzdura.

Tak oto wszystko, co w idei ekologii i edukacji ekologicznej mogło być powzięte w ramach rewolucji śmieciowej, wzięło w łeb!
Marzy mi się natomiast, że nasz samorząd nie podda się kretyństwu urzędasów i parlamentarzystów warszawskich, i wykombinuje coś sensownego na ohydę tych skupisk śmietnikowych. I nawet mam propozycję, gdy idzie o Morawkę.

Proszę nam zostawiać cztery kontenery na podwórzu, a z plastykiem, papierem i szkłem pognamy pod szkołę. Bo w końcu i tak do tego wszystko znowu wróci.

1 KOMENTARZ

  1. Hmm… Wystarczyłoby postawić kontener żółty, czyli na plastik i aluminium (metal) – zastrzeżeniem, że opakowania po olejach roślinnych i silnikowych nie mogą tam trafić, plastiki z nakrętkami muszą być wrzucone bez nakrętek, ale nakrętki też można wrzucać. Aaa! Plastikowych zabawek nie wrzucamy. Potem kontener niebieski – na papier z zastrzeżeniem, że nie można wrzucać zatłuszczonego papieru po maśle i margarynie, kartonów po mleku itd. Zielony i biały kontener natomiast, to odpowiednio szkło barwne i bezbarwne i tu też długa lista co wrzucać, a czego nie. Nie piszę tego po to żeby się pochwalić jaka to jestem obeznana w segregacji śmieci. Takie to ironiczne z mojej strony, bo nie każdy sprawdzi w „internetach” jakim odpadom odpowiadają poszczególne kolory kontenerów i czego nie wolno do nich wrzucać (nie wolno, bo potem cała zawartość danego kontenera zanieczyszczona czymś co tam nie pasuje nie nadaje się już do sortowania). Jestem całym sercem za segregacją śmieci i na kontenerach pod moim blokiem (jestem z większego miasta) są informacje co mogę wrzucić, a czego nie mogę, ale wiem, że nie na wszystkich tak jest i wtedy trzeba znać kolorystykę i wszystkie „personalia” 🙂 danego kontenera. Bzdurą jest ustawianie miliona kubłów na śmieci – a już w ogóle na odpady suche i mokre – bzdurą, ponieważ zawsze podjeżdża tylko jedna śmieciara żeby wywieźć 7 różnych kubłów. Czyżby w środku było 7 różnych komór na poszczególne odpady? Wątpię. Wszystko to Unia, wszystko to Polska, która tak bardzo chce być państwem na „miarę Europy” – wszystko to pieniądze. Bardzo ciekawy, interesujący blog. Przepraszam, że tak się rozpisałam – z reguły mam problemy z przelaniem myśli na „papier” – będę tu zaglądać. Pozdrawiam!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here