Posłanka Pawłowicz – prawdziwy Styrlitz wśród towarzyszy Prawa i Sprawiedliwości

0
16

Posłanka Pawłowicz – prawdziwy Styrlitz wśród towarzyszy Prawa i Sprawiedliwości
Bez wątpienia Krystyna Pawłowicz jest w ostatnich tygodniach moją faworytą na polskiej scenie politycznej

Bez wątpienia Krystyna Pawłowicz jest w ostatnich tygodniach moją faworytą na polskiej scenie politycznej, wielkim fenomenem wybuchającym raz po raz jak fajerwerk nieznanego pochodzenia. Wcześniej myślałem, że to taka tępa, jak przysłowiowy kafar sztuka, ale myliłem się. Chciałem nawet użyć względem Krystyny Pawłowicz mojego ukochanego porównania branego czasami (wszak niewiele jest kobiet podobnego autoramentu) od Pana Bogumiła, w którym unosiłaby się w swej głupocie wyżej nawet niż sam Duch Święty w swej niepokalanej świętości, ale się – psiakrew – pomyliłem. Staje się bowiem jasne, że Krystyna Pawłowicz to prawdziwy dywersant, genialna sabotażystka i nieustraszony szpion wrzucony w szeregi towarzyszy z naszej przewodniej partii i rzesze poddanych padre Rydzyka, duchowego capo di tutti capi obojga do kupy wziętych.

Ta prawdziwa geniuszka destrukcji odżegnała już od czci Wisławę Szymborską (bo jako noblistka to wprawdzie Polka, jako poetka zwykły bolszewicki konfident), nauczała nas prastarych, zacnych reguł polskiej gramatyki (słynne wziąść), nie wspominając o trudnej sztuce edycji tekstów (którą, jak z wrodzoną szlachetnością przyznaje, ma głęboko w dupie), wyrzucała ze spotkania francuskich dziennikarzy (z jednej z ważniejszych stacji francuskiej tv), niestrudzenie każdego tygodnia prze Krystyna Pawłowicz naprzód z nową opinią, nowym zachowaniem, które zmusza obserwatorów do refleksji nad kondycją Prawa i Sprawiedliwości, jedynej słusznej – w ich własnym mniemaniu – siły narodu polskiego. Ostatnio przeszła jednak do działań już na wskroś niebezpiecznych, udało się jej bowiem – poprzez szkalowanie obu instytucji – wpłynąć wydatnie na darowizny składane Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, ale także, a co w perspektywie przyszłości może ważniejsze, wesprzeć Watchdog Polska, organizację niezwykle istotną w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego. Chwali się! Towarzyszko posłanko Pawłowicz!

I nie mamy jeszcze pojęcia jakież to potęgi wysłały Krystynę Pawłowicz na tę trudną dywersyjną robotę, bez wątpienia jednak sprawdza się w niej doskonale, dołączając do innych agentów, w tym Macierewicza i Kurskiego, których praca już wkrótce przyniesie skutki. Pewne jednak źródła donoszą, że prezes Kaczyński nie wytrzymał i zadzwonił ostatnio do Krystyny Pawłowicz ze słowami:
   – Więc kimże w końcu jesteś?
    Posłanka Piotrowicz odpowiedziała nieco mrocznym głosem:
   – Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro.

Cóż to za siła? Nie wiemy jeszcze i z pewnością nie wie tego Prezes, który słysząc powyższą odpowiedź oniemiał, a chwilę później usłyszał sygnał przerywany na łączach. Jeśli więc nie uda się niczego wyjaśnić, to wiemy chociaż, że Krystyna Pawłowicz to autentyczny Max Otto von Stirlitz zaszczepiony w ciele Prawa i Sprawiedliwość, Krystyna Pawłowicz to wcielony Hans Kloss pośród najpopularniejszej w Polsce partii: towarzyszu Prezesie, towarzysze PIS-ióry, drżyjcie!… Oj! Chwila!!!

Ale! Zaraz! Moment! Czekajcie chwilę! Mam telefon… nieznany numer… Odebrałem…
Z pewnością nie był to telefon do mnie. Może do Prezesa?
– Cóż to za siła? – Usłyszałem w słuchawce dziwny głosik. – Jam ci jest Szaleństwem…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ