Morawka – wspaniałe osiedle!

1
21

Morawka – wspaniałe osiedle!

Zbliża się lato, słońce wspina się na coraz mniej pomarszczoną chmurami draperię nieba z szerokim uśmiechem. Po długich miesiącach zimy, po ostatnich tygodniach firmamentu zalanego ołowiem i zaskakujących opadach deszczu po kilkakroć dziennie, w końcu zrobiło się ciepło, gorąco nawet, przyjemnie, miło. W weekend będzie można wybrać się nad zalew, albo choć pod tamę. Ale w tygodniu też jest nieźle, bo wreszcie możesz otworzyć na przestrzał okna, wpuścić świeże powietrze i korzystać z niego do woli.

Zbliża się lato, słońce z szerokim uśmiechem wspina się na coraz mniej pomarszczoną chmurami draperię nieba. Po długich miesiącach zimy, po ostatnich tygodniach firmamentu zalanego ołowiem i zaskakujących opadach deszczu po kilkakroć dziennie, w końcu zrobiło się ciepło, gorąco nawet, przyjemnie, miło. W weekend będzie można wybrać się nad zalew, albo choć pod tamę. Ale w tygodniu też jest nieźle, bo wreszcie możesz otworzyć na przestrzał okna, wpuścić świeże powietrze i korzystać z niego do woli.
Więc wracasz z pracy styrany jak wół jarzmowy, zjadasz na chybcika obiad i chciałbyś położyć się z książeczką, zrelaksować, pooddychać głębiej. Figa z makiem! Orientujesz się, że już powychodzili z tych swoich dziupli cholerni kosiarze, pilarze i drwale! I o ile jestem w stanie zaakceptować kosiarzy (jakkolwiek ci z profesjonalnymi kosiarkami żyłkowymi hałasują niemiłosiernie, dlaczego nie koszą elektrycznymi urządzeniami, które tak nie hałasują?), bo trawę trzeba kosić, a nawet drwali, bo do schnięcia lepsze porąbane drewno, to pilarzom rwałbym… łańcuchy! Co za naród! Zupełnie jakbym mieszkał na jakimś tartaku… Lidia i Grzesiek mieszkają w Lądku-Zdroju, na szczycie wąwozu, na jednej z jego ścian jest Stacja Narciarska, ich dom stoi na przeciwnej ścianie. Pod wyciągami jest knajpa, która w każdy słoneczny dzień wali bitami disco polo równo na cały wąwóz, o każdej porze roku. Mieszkańcy chodzą wściekli jak osy, dzieci tłuką psy i koty, żony leją dzieci i mężów, mężowie wyrywają włosy z głowy i piszą kolejne listy protestacyjne do burmistrza, rady miejskiej, straży miejskiej, policji, nawet do sanepidu. Jednak chłopcy z zespołu „Weekend” czy „Bayer Full” lecą z głośników w najlepsze równo do 22.00… Cwaniaczki! Disco polo im przeszkadza! Niech się przeniosą na Morawkę, na piękne, najpiękniejsze osiedle w Stroniu Śląskim! Prawdziwy „Dzień świra”!  Ha! Nawet w „Dniu świra” nikt nie ciął drewna pilarką spalinową. Co za ludzie! Nie kupują pociętego drewna, ale metrowe belki, które tną tutaj jakby mój ojciec chrapał po Dniu Kobiet w siedemdziesiątym szóstym! W zasadzie to Morawka wygląda jak ich zakład pracy. Wspaniały przykład. Wkrótce pojawią się tutaj małe spalarnie kości, betoniarnie, a może nawet niewielkie kamieniołomy z codziennymi odstrzałami i piłowaniem kamienia w ścianie łomu. Wszystko byłoby na miejscu, prawda, ludzie do roboty mieliby blisko…
A co w tym najlepsze, to fakt, że gmina stale opycha tutaj mieszkania po likwidowanym sukcesywnie szpitalu psychiatrycznym. I wszyscy się zachwycają jakie to piękne osiedle, jakie zielone, jakie sympatyczne. Achy i ochy same. I kupują frajerzy kawalerkę albo M3 pośrodku tartaku. Wkrótce skończą się ich sny…

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here