Kapidarium I

2
75

Cieszący się pośród przyjaciół opinią kompulsywnego hipochondryka kolega N. udał się był do przychodni w celu wykonania badań okresowych. 

Cieszący się pośród przyjaciół opinią kompulsywnego hipochondryka kolega N. udał się był do przychodni w celu wykonania badań okresowych. Jego radość była tym większa, że bardzo dawno tego nie robił. Cóż, ostatecznie zdrowy nie jest, skoro jest ociemniały i szwankuje mu jedna noga.

Po dwóch dniach testowania poziomu cukru we krwi, zdiagnozował u siebie niezaprzeczalnie, że: to na pewno jest cukrzyca.  Wieść tę przyjął opuszczając z pokorą łysą głowę i mówiąc bez słów: wszystkie objawy, drogi przyjacielu, na to wskazują. Rzeczywiście wszystkie. Z pominięciem jednego, mało ważnego szczegółu. Otóż kolega od dawna nie traci na wadze. Mam wrażenie, że raczej wprost przeciwnie, bo to coś, co połknął i siedzi w jego brzuchu, rośnie, jest pękate jak ta duża piłka lekarska. Czułem przy tym jego cichą satysfakcję, zupełnie jakby ktoś ofiarował mu wymarzone zwierzątko, kotka, pieska, świnkę morską, albo szynszylę, która pociągnie dłużej niż dwa latka. Prawdziwa radość.

Cóż, znając kolegę N., zaśmiałem się nie tylko w kułak, lecz całkiem bez ukrywania. Życzyłem mu smacznej insuliny i wypytałem czy nie odda mi zapasów cukru, skoro przestał słodzić.

W poniedziałek przyszły wyniki z badań „na siku”. Były miażdżące: zdrów, panie, jak ryba, jak rzepa, młody bóg!

Parsknąłem jeszcze większym śmiechem! Że nie ma cukrzycy wiedziałem, ale przypomniało mi się jak to kilka lat wstecz, kolega N. zapadł zupełnie niespodziewanie na podagrę, tę arystokratyczną chorobę, od której puchną nogi i powstają na nich rany. Tak był pewien swojej diagnozy, że nawet dowiedział się u pana magistra w aptece, co na to dobre, zakupił pewną partie specyfiku i zaczął to ćpać. Po kilku dniach okazało się, że to nie podagra, żadna tam, panie, dna moczanowa, ale za ciasny but obciera mu nogę do krwi.

*

Morawkowscy kosiarze po pierwszych pokosach zamilkli. Porzucili stanowiska pracy, urządzenia wstawili do komórek i piwnic. W piękny, słoneczny ranek rozległa się cisza.

Błogo. Uzmysławiam sobie, że cisza posiada strukturę, może się rozprzestrzeniać . Cisza nie jest pustką, jest jakimś rodzajem materii, niezaburzona, odczuwana tak, że można ją kroić, albo położyć się pod nią, jak pod lekką pierzyną po ciężkim dniu.
Rozległa się więc cisza… Cisza? Ale zaraz… Nie! Kosiarze zniknęli, ale pojawił się jakiś pieprzony meloman!!! Wielbiciel wspanialej sztuki, zwanej muzyką!

Ha! Ale żeby on mieszkańcom osiedla serwował co pięknego, edukował nawet, żeby tak nasz boski Fryderyk poleciał, Puccini, Verdi i Szymanowski żeby nam od rana lecieli, błagam, chociaż Mozart, co mi tam, na Offenbacha się zgodzę… Nic z tego. Od rana mi wyje Anna Maria Jopek jej mać! Zespół Perfect wyłazi ze skóry, bo chce być sobą…

A tak pięknie przez pięć minut słońce świeciło, tak cudownie na firmamencie nieba rozlewał się wakacyjny lazur. Miałem nawet w planie rowerową podróż do Lądku… Mam nadzieję, że spadnie deszcz i ten psisyn zamknie okno!

2 KOMENTARZE

  1. No to teraz, kurwa mać, zapamiętasz przynajmniej do końca życia, jak już to wielkie artystyczne wydarzenie zapisałeś do nieśmiertelnego, wijącego się po wirtualnych kanałach świata, bloga. A następnym razem zakłócę ci wolną od kosiarek ciszę Beethovenem i Chopinowym marszem żałobnym, może ci będzie lżej na uszach. A jak się w nocy tak długo siedzi, to faktycznie z rana wszystko uszy szarpie.

    Błagam o tego Chopina, Verdiego, Weberna i Berga. Nazwę Cię wówczas Boskim Melomanem!

  2. I tak jestem Boskim Melomanem, a wszystko jest tylko i wyłącznie kwestią wewnętrznego klimatu. Puszczę ci Weberna, to opierdoli mnie inny sąsiad dla którego ta muza będzie tylko zgrzytem po szkle dla jego uszu. Nie dogodzisz kolego wszystkim. Załóż radiowęzeł, świetnie by się na Morawce sprawdził. Pozdrawiam 🙂

    Zgadzam się z Tobą, że taki jeszcze nie narodził… swoją drogą, czy tutaj nie było przypadkiem radiowęzła w czasach, gdy istniał ten płot ze szpikulcami?
    Pozdrawiam 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here