Kaowcy

0
32

Kaowcy
Proszę pana, mam do pana zasadniczą sprawę. Proszę pana, w damskiej ubikacji napisane jest głupi kaowiec

Kaowcy

Proszę pana, mam do pana zasadniczą sprawę. Proszę pana, w damskiej ubikacji napisane jest głupi kaowiec

Rankiem, w sam raz po przebudzeniu, przychodzą człowiekowi do głowy różne myśli. Wprawdzie w tym rannym widzie nie wynalazłem jeszcze koła, ani równania E=mc2, ale czasem bywa ciekawie.

Dzisiaj przyszli mi do głowy ludzie – cholera go wie dlaczego akurat oni – z którymi pracuję. Karora i Endrju. Lądeccy kaowcy… Już słyszę jazgot tego ostatniego, ruga mnie zawsze, gdy zwę go kaowcem… Zupełnie nie rozumiem dlaczego tak się wścieka…

W ostatni weekend byłem z Teatrem Stąd i Wytwórnią Kroków Nietypowych (obie grupy działają przy lądeckim CKIR) w Grójcu. Karolina zajmowała się organizacją… mniej więcej wszystkiego. Noclegi, wyżywienie, próby, oświetlenie sceniczne, nagłośnienie, opieka nad młodzieżą, koordynacja transportu, wyliczenia budżetowe, aktorzy, akustycy, oświetleniowcy, reżyserzy, kaowcy z Grójca.

Na jesieni robiliśmy film, adaptację jakiejś starej inscenizacji Teatru Stąd. W obiekcie nieczynnego dworca kolejowego w Lądku-Zdroju. Działania absolutnie wolontariackie. Endrju siedział z nami pełne dwa dni na planie. Woził sprzęt, ludzi, dbał o elektrykę, oświetlenie, porządek, zasuwał fizycznie jak wół. Dwoił się i troił, żeby produkcja przebiegała sprawnie.

Kaowcy to specyficzny naród, absolutnie wyjątkowy; przy czym należy odróżnić kaowca od urzędnika samorządowego zatrudnionego w domu kultury, tych bowiem – na nieszczęście dla kultury – jest zdecydowana większość; po prawdzie jedynym normalnym człowiekiem zatrudnionym w kulturze powinna być księgowa, albo księgowy. Z daleka taki kaowiec to wyjątkowy dziwak i kanalia. Mądrzejszy od Salomona, wszystko wiedzący arogant, którego pokrętnych sposobów myślenia nigdy nie pojmiesz. Zna się, łobuz, po prostu na wszystkim.

Kiedy jednak z bliska przyjrzysz się jego robocie, zaraz kąsasz bryłę i chwytasz się za głowę. Problemy, z którymi taki spotyka się w pracy niemal na co dzień, zwykłego człowieka zaraz na starcie przyprawiłyby o atak serca, udar mózgu, połknięcie 20 tabletek relanium wraz z opakowaniem i zaraz potem o harakiri tępym scyzorykiem. Kaowiec tymczasem bierze każdy stres, rozsmarowuje na bułce i zjada na śniadanie, a chwilę później zawija rękawy i chwyta się za robotę. Jak widać bycie kaowcem należy do uprawiania sportów ekstremalnych.

Co do Karory i Andrzejka, to powiada się w Lądku-Zdroju, że mister Wolfe z Pulp Fiction pobierał od nich lekcje ogarniania problemów, rzecz jasna nie wyłączając sprzątania ciał po gangsterskich porachunkach oraz przyjmowania porodów w unieruchomionych w półpiętra windach.

Dlaczego jednak pomyślałem o nich rankiem, zaraz po przebudzeniu, jeszcze z piachem w oczach pijąc pierwszą kawę do pierwszego papierosa? Równie dobrze mogłem pomyśleć o Wojtku Helińskim, Marku Mazurkiewiczu i kilku innych skurkowańcach.

Kto zaś chce poznać pierwszego kaowca w historii Starego Kontynentu, niech obejrzy film Vatel z Gerardem Depardieu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ