Historia szaleństwa w dobie płynnej nowoczesności

2
106

Historia szaleństwa w dobie płynnej nowoczesności

Nika Bielska wrzuciła dzisiaj na FB artykuł z Rzeczpospolitej, opatrzywszy go odpowiednim komentarzem. „Czy ludzie niezrównoważeni psychicznie powinni być przyjmowani na uczelnie wyższe” – tak brzmi tytuł tekstu, zaś autorem tego arcydzieła jest niejaki Piotr Nowak, dr habilitowany, wykładowca filozofii na Uniwersytecie w Białymstoku.

Ponieważ cenię sobie Bielską – a było nielicho oburzona – zmusiłem się i przeczytałem te wypociny. Domyślam się, że gaża w Rzeczpospolitej jest dobra, więc dr hab. pojechał niczym Prus z „Lalką” – od wiersza, zresztą na takie motywy wskazuje cały ten wstydliwy tekst.

Nie wiem czy dacie radę, ale spróbujcie, może po to tylko, by rozumieć, o czym piszę niżej.

http://www.rp.pl/Plus-Minus/301059956-Czy-ludzie-niezrownowazeni-psychicznie-powinni-byc-przyjmowani-na-uczelnie-wyzsze.html#ap-6

Nie zamierzam dyskutować z prywatną opinią Nowaka, w końcu na samym początku przyznaje, że komunikacja z innymi ludźmi – zapewne wyłącznie poza murami nobilitującej go uczelni – sprawia mu nieustającą przykrość, więc unika jej jak ognia. Oczywiście ja sam, dla odmiany, unikam spotkań z tego typu osobnikami, ale ma facet pełne prawo do wyrażania swoich opinii; tak samo unikam spotkań z wszelkiej maści fanatykami i innymi prezesami klubu dziwnych; na marginesie: reprezentacja Nowaka znana jest z jego wystąpień w TV Republika. Po prawdzie całe to publicystyczne cacko mówi tylko o jednej, również prywatnej, animozji Nowaka, który nie życzy sobie, żeby jakiś niezrównoważony osobnik kręcił mu się po sali, gdy on w filozoficznym uniesieniu, w naukowej pasji oddaje się wykładowi z genealogii wiedzy.

Prywatna zatem opinia Nowaka mało mnie interesuje, nie znam gościa i nie zamierzam poznawać. Inaczej jednak ma się sprawa, gdy facet zaczyna stawiać za własnymi plecami autorytet naukowca i filozofa.

Nie mam większego pojęcia o spektrum autystycznym, ot, widziałem kilka filmów o autykach, na ogół z zespołem Aspergera, przeczytałem kilka artykułów i poznałem syna Niki. Faktem jest natomiast, że wielokrotnie przyznawałem się tutaj do fascynacji zaburzeniami intelektualnymi i chorobami psychicznymi, trudno się zresztą dziwić, skoro wychowałem się w Stroniu Śląskim, a od początku lat 90. mieszkam w bezpośredniej bliskości szpitala psychiatrycznego.

Piotr Nowak, w swoim artykule, nie zachowuje się jak filozof. Jest w nim zwykłym urzędniczyną, trybikiem systemu, któremu ktoś, coś przeszkadza w pełnieniu misji. Rozumiem jego dyskomfort, ale czy nie lepiej napisać: nie zgadzam się na to, by chorzy psychicznie chodzili na moje zajęcia, zamiast wytaczać intelektualne działa i walić nimi na oślep?

Zapewne nie skreśliłbym słowa o elukubracjach tego akademika, gdyby nie wyciągał do tablicy dzieła Michela Foucaulta. Tak naprawdę wikłanie Foucaulta w dyskusję o wygodzie profesorskiej dupy jest żenującym procederem, ale jakoś nie mogę sobie darować.

Rzeczywiście szaleństwo było jednym z wielkich zainteresowań Francuza, Nowak jednak niewiele zrozumiał z jego oczarowania wariatami. Geniusz „Historii szaleństwa w dobie klasycyzmu” nie polega na monograficznej wartości tego dzieła, nie mieści się też w afirmacji szaleństwa, jako wolności od europejskiego ratio. „Historia” nade wszystko jest namową do transgresji, do przekroczenia Rozumu i możliwości spojrzenia na człowieka, czy raczej na wszelkie dyskursy, niejako spoza nich. Foucault nie wynosi Rozumu nad szaleństwo, ani nie dezawuuje Rozumu, a tylko namawia do spojrzenia na siebie i na społeczeństwo z innej, nieograniczonej językiem perspektywy. Wciskanie zatem, że Foucault był trybunem wariatów wskazuje na brak zrozumienia tego filozofa. Tylko z tej pozycji w ogóle można zacząć studiować Francuza, ale jak widać, Nowakowi nie jest to dane. Zapewne dlatego Foucaulta nie lubi.

Zawsze uważałem, że filozofia zaczęła umierać z chwilą, w której przestała być praktyką, a stała się wyłącznie akademicką dyscypliną. Wydaje mi się, że Foucault był może ostatnim wielkim praktykującym filozofem. I wydaje mi się, że Nowak również chce być filozofem praktykującym, problem w tym, że jest konserwatystą, a to oznacza zamknięcie, ograniczenie, wycofanie z ryzykownych pozycji poznawczych, a tylko takie przynoszą wielkie światło.

Nowak jest smutnym akademickim trybikiem, który może wydumać co najwyżej prostą ja drut postać dr Niewieskiego. Filozof prawdziwy byłby żywo zainteresowany możliwością obcowania ze studentem autystycznym.

2 KOMENTARZE

  1. Mógłbym się odnieść do tekstu z Rzepy ale odpuszczam. Widzę tylko jedną wspólną cechę. Mój autystyczny syn w szkole nie ma problemu w komunikacji z większością nauczycieli. Jest jednak Pani od techniki. Nauczycielka rodem z naszych czasów w ZSME Józef Kornas to przy niej wzór pedagoga. I nie ma lekcji żeby ta wypalona w zawodzie nauczycielka nie starła się z Jaśkiem. Działają na siebie nawzajem jak płachta na byka. Pewnie jest podobnie w przypadku opisanym w artykule. Profesor nie potrafi lub nie chce się dogadać ze studentem a ten tracąc poczucie bezpieczeństwa i pobudzony, robi wszystko co uspokaja jego a do szewskiej pasji doprowadza belfra.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ