Czesiek

0
24

W drodze ze sklepiku do domu mijam Cześka G., miejscowego… no właśnie kogo? Żula, penera? Nic z tego, to żaden pijak. Właściwie to facet z poluzowanymi klepkami we łbie, ale pamiętam jak pracował na hucie i żył całkiem godnie, choć z jego głową i wówczas nie było normalnie. Potem stracił pracę, bo huta upadła i nie znalazł nowego zatrudnienia. Dzisiaj mijam go, gdy grzebie w kontenerze na śmieci. Z tego żyje. Czesiek lubi do siebie mówić, komentować rzeczywistość. Kiedy go mijam, używając niewybrednych, bardzo prostych i dosadnych epitetów narzeka na mieszkańców korzystających z tego kontenera: kurwa ich mać, czy nie mogą wyrzucać śmieci o jednej porze? trzy godziny temu jeszcze tego tutaj nie było. Jak widać profesja śmieciarza też ma swoje wielkie mankamenty.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ