Cyfrowa koniwojażerka

0
7

Od czasu do czasu dopadają mnie telemarketerzy. Najczęściej dzwonią z telefonii komórkowych, albo z firm ubezpieczeniowych. A ponieważ, na ogół, jestem grzecznym człowiekiem, to nie zrzucam ich z werbalnych schodów, staram się cierpliwie znosić ich smutne tyrady, bo wiem, że to trudna, niewdzięczna robota. Bywa jednak, że trafią na dzień, w którym mój szacunek dla wszelkiego boskiego stworzenia daleki jest od chęci wyrażania, ale przede wszystkim nie mam akurat czasu na wysłuchiwanie oferty, z której i tak nie skorzystam.
Dzisiaj w słuchawce zabrzmiał głos kobiety. Doszliśmy ostatnio z K. do wniosku, że  wyrokowanie wieku z brzmienia głosu nad wyraz często okazuje się mylne. Przypomina mi się też jakiś film, w którym kobiety wielka jak Marianne Sägebrecht obsługiwała seks-telefon głosem iście anielskim. Krótko mówiąc, nie powiem, że mówiła do mnie młoda kobieta.
Tak czy inaczej głos pani telemarketerki był jednak całkiem miły. Pani pyta czy mogę poświęcić jej dwie minuty. Oczywiście nie mam na to najmniejszej ochoty.
– Oczywiście, że mogę – odpowiadam. – Ale o co chodzi?
– Chciałam panu zaoferować korzyści płynące z oferty OFE NNG – wyjaśnia. – Żyjemy w niepewnych czasach, a ta inwestycja to gwarancja bezpiecznej emerytury dla pana i renty dla pańskich dzieci. Pozwoli więc pan, że przedstawię pakiet?
– Ale naturalnie, szanowna pani, jeśli zajmie to nie więcej niż dwie minuty chętnie posłucham, ale zanim pani zacznie muszę pani powiedzieć coś w tajemnicy– mówię wtedy i moduluję głos do nienaturalnej słodkiej tajemniczości. – Muszę wyznać, że ja, proszę pani, jestem niebieskim ptakiem.
Pani natychmiast dziękuje za rozmowę i obiecuje, że odezwie się za czas jakiś.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ